Wywiad z księdzem Romanem Twarogiem Kingi Kulik - Kamieniec Podolski 2012
„Wszystko wokół to zasługa prostych ludzi.” – wywiad z księdzem Romanem Twarogiem.

W dniach 20 – 25 maja z inicjatywy mojego wychowawcy i historyka, p. Pawła Prygiela, miałam przyjemność być na Ukrainie.
Odbyła się wtedy wycieczka, którą zapamiętam do końca życia. Zwiedziliśmy Lwów i Kamieniec Podolski. Po drodze zatrzymaliśmy się w kilku niezwykle ciekawych miejscach jak Żwaniec czy Okopy Świętej Trójcy.

Widziałam już wiele miasteczek w Polsce i nie tylko, jednak zakochałam się w Kamieńcu Podolskim od pierwszego wejrzenia. Nigdy nie byłam w tak cudownym i bajecznym miejscu jak to. Miasteczko zrobiło na mnie tak wielkie wrażenie nie tylko z powodu przepięknych zabytków i malowniczych widoków, ale także ludzi, jakich tam poznałam.

Ksiądz Roman Twaróg mieszka przy polskiej katedrze w Kamieńcu Podolskim. Jest bardzo gościnnym, sympatycznym, ciepłym człowiekiem. Chętnie rozmawia z turystami z Polski. Ma do nich sentyment, ponieważ sam pochodzi z Dąbrowicy na Podhalu. Na Ukrainę przybył w 1989 r. i objął funkcję wikariusza, a następnie proboszcza parafii katedralnej w Kamieńcu Podolskim.

Miałam przyjemność rozmawiać z nim i zadać kilka pytań.
Kinga Kulik: Kościół jest przepiękny. Naprawdę robi wrażenie, gdy tylko przejdzie się przez próg.
Ks. Roman Twaróg: Teraz jest wyremontowany. Gdybyście zobaczyli go wcześniej. W 1945 roku władze radzieckie zamknęły ją i przekształciły w muzeum ateistyczne. Dopiero w 1990 roku katedra ta została nam zwrócona.

K.K.: Przez kogo został ona odbudowywana? Czy władze ukraińskie zrobiły coś w tym kierunku, czy to dobra wola wiernych przyczyniła się do odnowienia katedry?
Ks.R.T.: Państwo nie ingeruje w sprawy kościelne. Wszystko wokół to zasługa prostych ludzi. To oni modlili się i przywozili kamienie. W kuchni pracowała pani Majewska. Wtedy pracowało tu około dwudziestu ludzi. Któregoś dnia zaczepiła mnie i powiedziała, że tego dnia zlepiły tysiąc dwieście wareńków. Wareńki są to takie odpowiedniki polskich pierogów. Mogą być z kapustą, ziemniakami albo grzybami.
K.K.: A nie było takiego problemu, że z powodu zniszczenia katedry ludzie zaczęli odsuwać się od wiary?
Ks.R.T.: Nie, nie! Właśnie to ich mobilizowało. Gorzej jest dzisiaj, kiedy przyszedł liberalizm. Dlaczego jest on taki groźny? Nasz papież, Jan Paweł II, mówił o komunizmie, że to była sprawiedliwość bez wolności. Natomiast liberalizm, ten system, w którym żyjemy dzisiaj, jest wolnością bez prawdy. A więc mówią: „róbta, co chceta”.
Ale jednocześnie bez prawdy, na przykład nie bardzo wiesz, co będzie na końcu tego wszystkiego. Nie wiesz, co cię czeka po zapaleniu trawki czy oglądaniu rozpusty w kinie czy telewizji. Nie wiesz, jakiego będą tego konsekwencje dla twojej duszy i całego życia. Problem wschodu to jest problem sumienia. Nie ma katechezy, występuje tylko taki nakazowy system – to zrobisz, tam pójdziesz.
Mickiewicz powiedział tak: „Ale sypią się wojska, których Bóg i wiara. Jest car.” Kościół katolicki to jest kościół, w którym zawsze uczono przykazań Bożych, zawsze mówiono, ze trzeba bardziej szanować Boga niż ludzi.

K.K.: A widzi ksiądz ten liberalizm w mieszkających tu Polakach?
Ks. R.T.: Bardziej w tych, co przyjeżdżają. Nie mówię tu o was, tylko ogólnie. Na przykład przyjechała jakaś dziewczyna, która zamieszkała u nas na plebani. To było na Boże Ciało.
Odprawialiśmy procesję, a ona odziana na wpół, jak na plażę, latała i fotografowała pochód. Ale żeby chwyciła różaniec i poszła z nami to nie, bo to jest artystka. I to jest właśnie jedna z form liberalizmu.
Dodatkowo, jest dużo programów i reklam, które kusza. Na przykład, dzień kobiet zawsze wypada w Wielki Post, a którzy robią za darmo zabawy z alkoholem i innymi rzeczami, żeby młodzież zdemoralizować.
Wiadomo, że katolik nie powinien na takie coś iść. Tak w ogóle to katolików tutaj jest mniejszość. Miasto ma sto tysięcy mieszkańców, z czego praktykujących katolików jest ok. półtora tysiąca.

K.K.: Tylko czy to są faktycznie praktykujący katolicy? Teraz mamy maj. Codziennie odprawia się nabożeństwa majowe. Czy nie jest tak, że na wieczornej mszy jest sporo osób, a na nabożeństwie zostaje ich tylko garstka?
Ks.R.T: Nie, to jest tak, że jak są tutaj w niedziele dwie msze święte, to uczestniczy w nich łącznie tak z osiemset osób. Ale rzeczywiście jest też tak jak mówisz. Spora grupa ludzi, siedzących gdzieś na tyłach wychodzi przed nabożeństwami lub adoracją.
K.K.: A nie myśli ksiądz, że skoro katolików jest mniej to mogą się trochę obawiać?
Ks.R.T: Katolicy zawsze byli prześladowani. Ale teraz już to minęło.
K.K.: Polaków jest mniej tutaj. O wiele mniej niż Ukraińców. Czy czegoś im tutaj potrzeba?
Ks.R.T.: Wiesz, wiele młodych ludzi stara się o Karty Polaka. Co to jest Karta Polaka? Jest to stwierdzenie, że należysz do narodu, znasz jego historię, i kulturę. Daje mu to możliwość uczenia się w Polsce bez ponoszenia żadnych kosztów lub założyć firmę. Wystarczy tylko udowodnić, że masz pochodzenie polskie.
Ks.R.T.: W proporcjach to nie jest ich dużo. Zazwyczaj, jeśli ktoś wyrabia to tylko dlatego, aby jego wnuki mogły się również o nią starać.
K.K.: A czy jest coś, co możemy dla tych Polaków zrobić?
Ks.R.T.: Bardzo podbudowuje ich wasza wiara i zapał.
K.K.: Czy na Ukrainie są jakieś stereotypy o Polakach, na przykład jak w Niemczech, że Polak to złodziej?
Ks.R.T.: Nie, nie ma. Polacy cieszyli się autorytetem moralnym. Z tym, że propaganda im nie szczędziła gorzkich słów. Wszyscy znamy historię. Ale Panu Bogu podoba się ten, kto się go boi. Nie liczą się żadne stereotypy.
K.K.: Dziękuję księdzu, że zgodził się ksiądz odpowiedzieć na moje pytania. Bardzo miło było mi księdza poznać.
Kinga Kulik

Artykuł przeczytano 5785 razy