Nasze ślady
Ślady naszej pamięci
W dzisiejszej Polsce szeroko znane są przypadki ludzi takich jak Oskar Schindler, Władysław Bartoszewski, czy w ostatnim czasie dzięki filmowi Agnieszki Holland i wyrazistej kreacji Roberta Więckiewicza- lwowski batiar, Leopold Socha .
W dzisiejszej Polsce szeroko znane są przypadki ludzi takich jak Oskar Schindler, Władysław Bartoszewski, czy w ostatnim czasie dzięki filmowi Agnieszki Holland i wyrazistej kreacji Roberta Więckiewicza- lwowski batiar, Leopold Socha .

Wszyscy ci ludzie w czasie Shoah (Holocaustu) zasłynęli nie tylko postawą godną tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, ale przede wszystkim postawą, którą pięknie zdefiniował w swoim wierszu Antoni Słomiński „Ten jest z ojczyzny mojej”
Ten, co o własnym kraju zapomina
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,
Z matką żydowską nad podbite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada - czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,
Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi, Grekiem-
Gdy naród grecki z głodu umiera,
Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.
Łączy ich też jedno miejsce. Wzgórze Pamięci w Jerozolimie.
Ponad 4000 kilometrów od Polski.
Po wylądowaniu na lotnisku Ben Guriona w Tell Avivie niewiele zaskakuje odwiedzających Izrael po raz pierwszy, szczególnie tych, którzy już niejeden kraj przemierzyli. Ulice jak w każdej metropolii zatłoczone są przez większość dnia, a kierowcy, jako podstawowego elementu wyposażenia swojego auta używają klaksonu.
Jednak już kilkadziesiąt kilometrów dalej możemy już poczuć i dotknąć tego, o czym słyszymy w mediach. Strach, nienawiść i wojnę. Jednak to nie o tym będzie ten artykuł.
Z popiołów Holocaustu
Wyjeżdżając z Jerozolimy w kierunku Ein Kerim (miejsca narodzin Jana Chrzciciela), na wysokości Góry Hertzla docieramy do Yad Vashem, miejsca już otoczonego legendą. A istnieje niedługo, bo dopiero od 1953 roku.
Yad Vashem to Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu. Zajmuje 18 hektarów i składa się z olbrzymiego Archiwum, Sali Imion, Międzynarodowej Szkoły Studiów Holokaustu, Muzeum Historii Holocaustu, Muzeum Sztuki. Są tam też pomniki wraz z Salą Pamięci, Pomnikiem Janusza Korczaka i jego dzieci, Doliną Gmin, Pomnikiem Wysiedlonych i Aleją i Ogrodem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

Przekraczając bramę wejściową otrzymujemy informacje; nie wolno wykonywać zdjęć a wszystkie torby należy zostawić przy wejściu. Dlaczego…..?Myślę że odpowiedź czytelnik wyciągnie sam po przeczytaniu artykułu.
Yad znaczy ręka lub pomnik, monument. Vashem to imię. W połączeniu znaczeniowym chodzi o upamiętnienie imion. Po pierwsze, imion 6 mln Żydów wymordowanych podczas Holokaustu, którzy w ogromnej większości nie mają swoich grobów.
Zgodnie z religią żydowską, każdy zmarły musi być upamiętniony, a jego imię podane. Gromadzenie i utrwalanie imion jest wypełnianiem nakazu religijnego. Po drugie, podążając za utrwaloną w judaizmie prawdą, iż \"kto ratuje jedno życie, ocala cały świat\",

Żydzi muszą tak samo utrwalać imiona Sprawiedliwych, którzy ratowali Żydów. Tym sankcjom religijnym państwo izraelskie nadało kształt prawno-administracyjny. Dotąd utrwalono ok. 3,2 mln imion ofiar i ponad 18 tys. ratujących .
Samotny, ale nie jedyny
Człowiekiem, który samotnie usiłował powstrzymać Holokaust, docierając do najważniejszych postaci koalicji antyniemieckiej w Wielkiej Brytanii i USA, był Jan Karski. Kiedy w lipcu 1943 r. raportował w Białym Domu prezydentowi Franklinowi Delano Rooseveltowi tragedię żydowską, Prezydent przerwał mu jego relację i … zapytał polskiego emisariusza o sytuację koni w Generalnej Guberni.
Żydzi nie byli wiodącym tematem rozmowy, mimo że przekazywał udokumentowaną wiedzę naocznego świadka o zagładzie narodu. Mimo że apelował do przywódców w imieniu ginących Żydów, aby kwestię ich ratowania przed totalną eksterminacją uczynić jednym z celów strategii wojennej. Misja Karskiego zakończyła się niepowodzeniem.
Mocarstwa nie ujęły się za Żydami.
Dlatego ma swoje drzewo w Alei Sprawiedliwych w Yad Vashem, miał honorowe obywatelstwo Izraela, za życia był czczony przez Żydów na całym świecie, a w 50. rocznicę powstania państwa otrzymał nominację do pokojowej Nagrody Nobla. Nie jest zresztą jedynym wyróżnionym w Ogrodzie Sprawiedliwych.
Poznajmy też innych - Sprawiedliwi z Zasłucza

Bracia Florian i Franciszek Węgłowscy mieszkali z rodzinami w oddzielnych budynkach na terenie jednego gospodarstwa we wsi Stara Huta na Wołyniu. Część domu Floriana wynajmował Jankiel Weksler, który pochodził z pobliskiego Ludwipolu (obecnie Sosnowe), ale pracował w Starej Hucie. Rodziny żyły w przyjaźni.

Niemcy zajęli Wołyń w 1941 roku. Jesienią utworzyli w Ludwipolu getto, do którego przesiedlono Wekslerów: Józefa i Rachelę z niemowlęciem (według niektórych relacji Rachela miała dwoje dzieci) oraz Jankiela, brata Józefa, z żoną Chaną i córka Mirą.
Pomagał im syn Floriana, Stanisław, który szmuglował (przemycał) do getta żywność i odzież. W okresie akcji likwidacyjnych w sierpniu 1942 roku Stanisław zorganizował im ucieczkę na „aryjską stronę”. Jankiel Weksler, jako jedyny nie przedostał się za mury. Zginął od kuli.
Dwie żydowskie rodziny ukryły się u Węgłowskich: w zabudowaniach gospodarczych i kryjówkach w polu, czasem w domu. Wkrótce do uciekinierów dołączyła dwójka dzieci – Izajasz i Cywia – siostrzeńcy Józefa. Według relacji Stanisława Węgłowskiego tej samej nocy przyszło także około 10 rodzin, które Stanisław wywiózł bezpiecznie do lasu i zaopatrywał w żywność.
Węgłowscy przeżyli przynajmniej dwie rewizje. Helena Szachniewicz w wywiadzie dla Muzeum Historii Żydów Polskich wspomina obławę z kwietnia 1943 roku: „U nas nocowała Żydówka, ta Chana, z Mirą, z córką swoją. I ojciec (…) wrócił do domu i mówi, że Niemcy okrążyli wieś, kto może niech ucieka. To brat i siostra starsza w nogi. I ta Żydówka z tą córką też zaczęły uciekać.
Wyszły w tę stronę skąd Niemcy idą i Niemcy krzyczeli »Halt!«.Ona udała, że nie słyszy, zawróciła trochę, a przy drugiej stronie były jeszcze dwa mieszkania prawosławne pod samym lasem. I ona udała, że idzie do tych mieszkań. […]
Udało jej się uciec. Gdyby byli ją złapali, to by wtedy cała wieś poszła […] by powybijali. Także myśmy uciekli po prostu spod kuli”.
Wówczas Węgłowscy musieli wyprowadzić Wekslerów. Zbudowali dla nich szałas we wsi Lewacze, w lesie należącym do zaprzyjaźnionej rodziny Rudnickich i kontynuowali dostarczanie jedzenia. Wojny nie przeżyła córeczka Racheli, zmarła w wyniku choroby w 1943 roku.
Chana i Mira wyjechały do Brazylii, Rachela z rodziną do Kanady. Węgłowscy zostali repatriowani w okolice Iławy.
Rodziny pozostały w kontakcie . Rodzina Węgłowskich wydaje się, że jest najbardziej wysuniętą na wschód polską rodziną II Rzeczpospolitej odznaczoną medalem Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata.

Jednak wydaje się ze największa grupa była przechowywana w okolicach Lewacz od strony Pypła.
Materiały przechowywane w Instytucie Yad Vashem potwierdzają fakt przechowywania przez Mikołaja Kurjatę z Pypła liczbę 30 -40 osób narodowości żydowskiej, pochodzących głównie z getta w Sarnach i Ludwipolu.
W relacji zebranej dla Komitetu Żydowskiego w Wałbrzychu , a przechowywanej w zbiorach Yad Vashem, potwierdzają to także uratowani przez mieszkańców Pypła Żydzi.

Mapa Pypła za: http://wolyn.ovh.org/opisy/pyplo-03.html
Jednak już na początku 1943 r. kolonia została spalona przez Niemców w ramach pacyfikacji za pomoc partyzantom radzieckim oraz za pomoc i przechowywanie Żydów, ukrywających się w okolicznych lasach. Uprzedzona ludność zdołała ukryć się przed pacyfikacją w lesie, gdzie potem w pobliżu urządzono ziemianki i przetrwało w bardzo ciężkich warunkach do 1945 r., kiedy to nastąpiła ewakuacja na Dolny Śląsk.
W Yad Vashem najwięcej drzewek honoruje Polaków . Oczywiście jest to powód do dumy, choć liczby są szokujące . Na blisko 3,5 miliona przedwojennych Żydów przeżyło II wojnę jedynie 250 tysięcy..
Dom z Drohobycza
Dolina Gmin jest pomysłem zaczerpniętym z Treblinki. Chodziło o wizualne wyeksponowanie tragedii żydowskich gmin poprzez ich przypomnienie w postaci bloków kamiennych piętrzących się w wąwozie na terenie Yad Vashem.
Upamiętnia ponad 5 tys. wspólnot żydowskich, po których nie pozostał ślad w wyniku Holokaustu. W środku doliny stanął Dom Gmin ufundowany przez byłego dyrektora Instytutu. Jest dedykowany pamięci pomordowanych członków rodziny jego żony, Wilfów z Drohobycza i Zborowskich z Żarek.
Co jest najważniejsze?
Najlepszym strażnikiem Izraela jest pamięć chroniąca Żydów lepiej niż eskadry lotnicze gotowe do startu z najgroźniejszą bronią na pokładzie mówi szef Yad Vashem w wywiadzie udzielonym dla Przeglądu .
Wydaje się być to przesłaniem dla wszystkich pokoleń ludzkich. Chcąc mieć pokolenia, które będą znały naszą przeszłość niezbędne jest jej przekazanie. W każdy dostępny w danym czasie sposób. Bo przecież ,„kto nie zna historii jest skazany na jej ponowne przeżycie”.
Muzeum Yad Vashem to olbrzymie przedsięwzięcie historyczne. Jednak z powodu jego znaczenia dla całego narodu praca jest kontynuowana również w XXI wieku. Dla wielu przebywających tam jest lekcją, lekcją trudną ,ale ważną. Nam potomkom mieszkańców Kresów Wschodnich również, ze względu na pamięc.
Pamięc o tych którzy tam pozostali i tych dzieki którym zyjemy we wszystkich zakątkach świata.
Jerzy Rudnicki
wykorzystano materiały z:
http://www.sprawiedliwi.org.pl/pl/family/186/
http://wolyn.ovh.org/opisy/pyplo-03.html
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1520826,1,rozmowa-z-zygmuntem-rolatem-przewodniczacym-komitetu-budowy-muzeum-historii-zydow-polskich.read#ixzz1lWg9LxZy
Mapa Pypła za: http://wolyn.ovh.org/opisy/pyplo-03.html
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jestesmy-na-siebie-skazani
Artykuł przeczytano 4700 razy